Profil użytkownika
wszystkie |
na głównej |
w poczekalni |
archiwum |
komentarze
Czapajew
| Zamieszcza rodzynek od: | 30 sierpnia 2010 o 23:25 |
| Ostatnio: | 4 lutego 2012 o 22:51 |
- Rodzynków na głównej: 10 z 34 (24 usunietych przez adm.)
- Punktów za rodzynek: 1865
- Komentarzy: 0
- Punktów za komentarze: 0
Matematyka, Urban | Liceum
W szkole został wprowadzony system dzienników elektronicznych. Wróciwszy do domu kolega-palacz odkrył nową ocenę z matematyki - jedynkę, z komentarzem:
"Paraolimpiada Zdrowego Stylu Życia
Sekcja pulmunologiczna."
Innym razem, podobny stopień, opatrzony komentarzem:
"Paraolimpiada Lingwistyki Alternatywnej
Sekcja slangu"
Pobierz ten tekst w formie obrazka
"Paraolimpiada Zdrowego Stylu Życia
Sekcja pulmunologiczna."
Innym razem, podobny stopień, opatrzony komentarzem:
"Paraolimpiada Lingwistyki Alternatywnej
Sekcja slangu"
przedmiot zatarty w pamięci, p. J. Marcinkowski | Uniwersytet Wrocławski
Pobierz ten tekst w formie obrazkaDokształt z matmy, p. J. Marcinkowski | Uniwersytet Wrocławski
Otrzymaliśmy whitebooki pomocnicze do wykładów z dokształtu, których autorem jest wykładowca prowadzący te zajęcia.
Oto tytuły dwóch rozdziałów owej książeczki:
Rozdział 9
W którym jeździmy po dziwnym, jednokierunkowym kraju. Poza tym obiecują nam Indukcję Matematyczną, a potem wykręcają się Zasadą Minimum. I jeszcze wmawiają, że na jedno wychodzi.
Rozdział 11
A właściwie dokończenie Rozdziału 9. Na końcu każą nam się wytatuować.
Pobierz ten tekst w formie obrazka
Oto tytuły dwóch rozdziałów owej książeczki:
Rozdział 9
W którym jeździmy po dziwnym, jednokierunkowym kraju. Poza tym obiecują nam Indukcję Matematyczną, a potem wykręcają się Zasadą Minimum. I jeszcze wmawiają, że na jedno wychodzi.
Rozdział 11
A właściwie dokończenie Rozdziału 9. Na końcu każą nam się wytatuować.
Dokształt z matmy, p. J. Marcinkowski | Uniwersytet Wrocławski
Otrzymaliśmy whitebooki pomocnicze do wykładów z dokształtu.
Oto cytat:
Większość matematyków zgadza się co do tego, że jeśli Pan Bóg* istnieje, to ma Książkę w której spisane są dowody wszystkich twierdzeń matematyki i rozwiązania wszystkich zadań.
-----------------
* Ponieważ przygotowanie tego skryptu finansowane jest częściowo przez Unię Europejską, szanującą zasady parytetu, autor rozważał pisanie co drugi raz "Pani Bóg". Ale jakoś nie mógł pokonać swoich szowinistycznych nawyków, czego się bardzo wstydzi.
Pobierz ten tekst w formie obrazka
Oto cytat:
Większość matematyków zgadza się co do tego, że jeśli Pan Bóg* istnieje, to ma Książkę w której spisane są dowody wszystkich twierdzeń matematyki i rozwiązania wszystkich zadań.
-----------------
* Ponieważ przygotowanie tego skryptu finansowane jest częściowo przez Unię Europejską, szanującą zasady parytetu, autor rozważał pisanie co drugi raz "Pani Bóg". Ale jakoś nie mógł pokonać swoich szowinistycznych nawyków, czego się bardzo wstydzi.
Logika dla informatyków, prof. L. Pacholski | Uniwersytet Wrocławski
Wykładowca na pierwszym wykładzie:
- Proszę państwa, przychodzimy tutaj po to, żeby się czegoś nauczyć, popełniać błędy i zadawać głupie pytania teraz, a nie podczas kolokwium czy egzaminu.
Po czym po kilku minutach wykładu daje nam okazję do zadania jakiegoś pytania. Jeden ze studentów je zadaje i uzyskuje odpowiedź.
- Wspaniale. Za to, że odważył się pan przełamać pierwsze lody i zadać pytanie, zasługuje pan na krówkę!
W tym momencie wykładowca wyjął papierową torbę spod biurka, wyciągnął z niej cukierka i poczęstował nim pytającego.
Później, na koniec wykładu:
- Kto tego jeszcze nie rozumie?
Kilka osób podniosło ręce
- Pan tego nie rozumie?... I chciałby pan krówkę, tak?... Otóż widzi pan, ja wierzę że pan rozumie. I chce mnie pan wykiwać co za którymś tam razem pewnie panu wyjdzie. Tymczasem teraz panu nie wyszło.
Pobierz ten tekst w formie obrazka
- Proszę państwa, przychodzimy tutaj po to, żeby się czegoś nauczyć, popełniać błędy i zadawać głupie pytania teraz, a nie podczas kolokwium czy egzaminu.
Po czym po kilku minutach wykładu daje nam okazję do zadania jakiegoś pytania. Jeden ze studentów je zadaje i uzyskuje odpowiedź.
- Wspaniale. Za to, że odważył się pan przełamać pierwsze lody i zadać pytanie, zasługuje pan na krówkę!
W tym momencie wykładowca wyjął papierową torbę spod biurka, wyciągnął z niej cukierka i poczęstował nim pytającego.
Później, na koniec wykładu:
- Kto tego jeszcze nie rozumie?
Kilka osób podniosło ręce
- Pan tego nie rozumie?... I chciałby pan krówkę, tak?... Otóż widzi pan, ja wierzę że pan rozumie. I chce mnie pan wykiwać co za którymś tam razem pewnie panu wyjdzie. Tymczasem teraz panu nie wyszło.
Matematyka, p. J. Marcinkowski | Uniwersytet Wrocławski
Na dokształcie dla informatyków w dużej sali wykładowej (która ma podobną budowę do sali kinowej) było dosyć chłodno z powodu otwartych okien. Jeden ze studentów się pyta wykładowcy:
[S]- Proszę pana, czy mógłbym zamknąć okno, bo...
[W]- Ależ proszę pana, dlaczego pan zadaje takie głupie pytania? Czy to konieczne żeby pan się mnie o to pytał? Czy jak jest pan w teatrze, to pyta się pan tych co są na scenie, czy może pan zamknąć okno? Albo w kinie, tych co są na ekranie? Myślę że...
W tym momencie na salę, przednim, najbardziej wyeksponowanym wejściem wchodzi spóźniony inny student.
[W]- No proszę! To już druga osoba która w przeciągu dwóch minut zrobiła coś głupiego. Proszę mi powiedzieć, skoro jest pan spóźniony grubo ponad 20 minut, to czy nie mniej krzykliwie byłoby panu wejść tylnym wejściem? Tym głównym to myślę że tak naprawdę to ma prawo najbardziej wejść policja, w celu na przykład aresztowania mnie. Wtedy byłoby atrakcyjnie i widowiskowo. A pan? Co pan dla tych zgromadzonych tutaj 180-ciu osób ma do zaoferowania?.... Aj... Nie ważne... Proszę usiąść, idźmy dalej...
Pobierz ten tekst w formie obrazka
[S]- Proszę pana, czy mógłbym zamknąć okno, bo...
[W]- Ależ proszę pana, dlaczego pan zadaje takie głupie pytania? Czy to konieczne żeby pan się mnie o to pytał? Czy jak jest pan w teatrze, to pyta się pan tych co są na scenie, czy może pan zamknąć okno? Albo w kinie, tych co są na ekranie? Myślę że...
W tym momencie na salę, przednim, najbardziej wyeksponowanym wejściem wchodzi spóźniony inny student.
[W]- No proszę! To już druga osoba która w przeciągu dwóch minut zrobiła coś głupiego. Proszę mi powiedzieć, skoro jest pan spóźniony grubo ponad 20 minut, to czy nie mniej krzykliwie byłoby panu wejść tylnym wejściem? Tym głównym to myślę że tak naprawdę to ma prawo najbardziej wejść policja, w celu na przykład aresztowania mnie. Wtedy byłoby atrakcyjnie i widowiskowo. A pan? Co pan dla tych zgromadzonych tutaj 180-ciu osób ma do zaoferowania?.... Aj... Nie ważne... Proszę usiąść, idźmy dalej...
Matematyka, p. J. Marcinkowski | Uniwersytet Wrocławski
Profesor rozpoczyna wykład dla informatyków przeprosinami za spóźnienie:
Przepraszam państwa, że się spóźniłem, ale nie mogłem się obudzić... Ja wiem, wiem, ale każdemu się to zdarza... Ale wiecie co państwo? Miałem sen! Śniło mi się, że byłem ... to dziwne... w teatrze, i po zakończeniu spektaklu udałem się z numerkiem do portierni. Daję portierowi numerek, i on mi mówi, że tam nie ma żadnej kurtki. Myślę sobie - na dworze jest zimno, przecież nie wyjdę w samej koszuli. Tak więc wdarłem się jakoś do tej portierni, szukam między wieszakami, a tam wisi tylko jeden płaszcz, i w dodatku nie wiem czy mój... Bowiem nie pamiętałem jak wygląda mój płaszcz. Więc drogą dedukcji wywnioskowałem, że mogę zaglądnąć do kieszeni i sprawdzić czy nie ma tam czegoś mojego. Więc zacząłem przeszukiwać kieszenie i ku mojemu zdziwieniu - znalazłem skuter. Problem stał się o tyle głębszy, że nie pamiętałem czy to mój skuter. Więc wyciągnąłem go i zacząłem jeździć po tej portierni... i doszedłem do wniosku że to chyba nie mój, bo mój inaczej chodził...
(tu profesor zmarszczył czoło pogrążając się w krótkim rozmyślaniu)
Nie nie... co ja wam tu za głupoty o skuterach w kieszeni opowiadam... przejdźmy do wykładu...
Pobierz ten tekst w formie obrazka
Przepraszam państwa, że się spóźniłem, ale nie mogłem się obudzić... Ja wiem, wiem, ale każdemu się to zdarza... Ale wiecie co państwo? Miałem sen! Śniło mi się, że byłem ... to dziwne... w teatrze, i po zakończeniu spektaklu udałem się z numerkiem do portierni. Daję portierowi numerek, i on mi mówi, że tam nie ma żadnej kurtki. Myślę sobie - na dworze jest zimno, przecież nie wyjdę w samej koszuli. Tak więc wdarłem się jakoś do tej portierni, szukam między wieszakami, a tam wisi tylko jeden płaszcz, i w dodatku nie wiem czy mój... Bowiem nie pamiętałem jak wygląda mój płaszcz. Więc drogą dedukcji wywnioskowałem, że mogę zaglądnąć do kieszeni i sprawdzić czy nie ma tam czegoś mojego. Więc zacząłem przeszukiwać kieszenie i ku mojemu zdziwieniu - znalazłem skuter. Problem stał się o tyle głębszy, że nie pamiętałem czy to mój skuter. Więc wyciągnąłem go i zacząłem jeździć po tej portierni... i doszedłem do wniosku że to chyba nie mój, bo mój inaczej chodził...
(tu profesor zmarszczył czoło pogrążając się w krótkim rozmyślaniu)
Nie nie... co ja wam tu za głupoty o skuterach w kieszeni opowiadam... przejdźmy do wykładu...
Matura Polski, Hedrych | Liceum
Egzamin maturalny z języka polskiego dobiega końca. Robi się szum na sali. Hedrych, nasz WFista, będący w komisji zbiera już arkusze. Kolega wypada nagle z pytaniem, na które każdy zna odpowiedź:
- Proszę pana, a czy my jutro piszemy matematykę w tej samej klasie?
Wf-ista spojrzał na niego badawczo, wyglądał na bardzo skupionego nad odpowiedzią.
- Gówno mnie to obchodzi. - odrzekł po dłuższej chwili.
Pobierz ten tekst w formie obrazka
- Proszę pana, a czy my jutro piszemy matematykę w tej samej klasie?
Wf-ista spojrzał na niego badawczo, wyglądał na bardzo skupionego nad odpowiedzią.
- Gówno mnie to obchodzi. - odrzekł po dłuższej chwili.
Angielski, Napi | Liceum
Na przerwie w bibliotece siedziało przy komputerach dwóch uczniów. Z racji że mieli okienko, zasiedzieli się i nie zauważyli, że w bibliotece zaczęła się lekcja. Uczniowie rozsiedli się z książkami i Napi rozpoczął słowami:
- Mateusz, cały czas mi przypominasz o tym że chcesz wyjechać na wakacje do Szkocji. A ja ci powiem smutną prawdę: Byłem tam parę razy i to nie jest kraj do którego jeździ się na wakacje, bo tam jest szaro i smutno. Na szczęście się nie przekonałem czy pod kiltem nosi się czy nie nosi się bielizny. No ale nie przedłużając, można by było już zacząć. Czytaj. A nie, zaraz zaraz? Mamy tu chyba jakieś ciała obce.
Pobierz ten tekst w formie obrazka
- Mateusz, cały czas mi przypominasz o tym że chcesz wyjechać na wakacje do Szkocji. A ja ci powiem smutną prawdę: Byłem tam parę razy i to nie jest kraj do którego jeździ się na wakacje, bo tam jest szaro i smutno. Na szczęście się nie przekonałem czy pod kiltem nosi się czy nie nosi się bielizny. No ale nie przedłużając, można by było już zacząć. Czytaj. A nie, zaraz zaraz? Mamy tu chyba jakieś ciała obce.
Matematyka, pani P. | Liceum
Wymyśliłem dosyć trudne zadanie ze stereometrii. Oddałem pani P. aby sprawdziła jego poprawność. Po tygodniu podczas lekcji pytam:
- Proszę pani, sprawdziła pani może to zadanie co dawałem?
Na to odpowiada mi z okrutnie pogodnym uśmiechem:
- Nie, nie mam czasu na pierdoły.
I wróciła do prowadzenia lekcji.
Pobierz ten tekst w formie obrazka
- Proszę pani, sprawdziła pani może to zadanie co dawałem?
Na to odpowiada mi z okrutnie pogodnym uśmiechem:
- Nie, nie mam czasu na pierdoły.
I wróciła do prowadzenia lekcji.
