GZW, A. | Uczelnia nieznana
Jak to często bywa, klasa zupełnie znudzona, niechętna do pracy.
W pewnym momencie do sali wchodzi szkolna pielęgniarka i zaprasza na fluoryzację. Oczywiście standardowa sytuacja - nikt nie ma ze sobą szczoteczki. Higienistka zaczyna prawić monolog o tym, jakie to ważne jest dbanie o zęby i jacy to jesteśmy nieodpowiedzialni. Na sam koniec mówi:
- I życzę wam, żebyście mieli taaakie wielkie dziury w zębach i żebyście wydali w tym roku całe swoje oszczędności na wizyty u dentysty.
Klasa chórem:
- Nawzajem!
Pielęgniarka odpowiada:
- A ja to już nie mam się czego bać, zostały mi tylko 2 zęby...
I jak tu się zmobilizować?
matematyka, Pani P. | Uczelnia nieznana
-Mateusz!!! Zamkniesz się wreszcie czy mam przypier**lić w twoją arcygadatliwą d*pę!! I to tak, że do końca tego dnia nie będziesz już nawet mógł na swoim spiep***nym tyłku siedzieć!!!
W klasie nagle zrobiło się cicho.
-No-powiedziała- nareszcie! Uczcie się od małego jak postępować z takimi!
gimnazjum | Uczelnia nieznana
N (1,2,3) - nauczyciel
U (1,2,3) – Uczniowie.
K – klasa ogółem
N: Możemy założyć, że ładunkiem jest głowa tomka i laseczka
Gościnnie: Facet od Reklamy szkoły tańca (T)
T: Dzień dobry, jestem xx, reklamuję xx *zaczyna gadać*
Gdy wspomniał, że uczył dodę i tym podobnych, klasa w śmiech.
N: *uderza kością piszczelową w biurko* cisza!
T: P-p-pppani mmma kkkość? Rrrozzzumiem, zę wczorrraj bbbyl tttutttaj gggooość od szkół językkkowych? Tttoi ja zzzzooostawię ulotki, to sssobie rrrrozzdacie.
I tyle gościa widzieliśmy. A kość, rzecz jasna była sztuczna.
N: *zawzięcie elektryzuje włosy* oh, nie działa.
U1: A kiedy pani myła włosy?
N: Ja po prostu nie rozumiem wielu takich rozmawianych rzeczy
N: To kto zrobi to zadanie?
K: …
N: JA ZROBIĘ! Rozruszam was! *pedofejs*
N: Ola, ja wiem ze to ziemia z twoich butów, NIE KOP JEJ!
U1: Pojedźmy na wycieczkę do Czarnobyla!
N: Już wolę do Japonii.
U1: Ale tam jest tylko 6 stopień!
N: …ale może wybuchnąć bardziej.
N: Proszę się mną nie wyręczać!
N: To w ogóle, czy tym bardziej?!
N: Nie potraficie zrozumieć, że matematyka jest NAJ-WAŻ-NIEJ-SZA?!"
N: Byłeś na ostatniej lekcji?
U: Nie.
N: Spisałeś notatki?
U: Nie.
N: Zrobiłeś pracę domową?
U: Nie.
N: Znasz definicje?
U: Nie.
N: Chcesz np.?
U: Nie.
U: Ja tu jednego nie rozumiałam.
N: Oh.. dobra, wpisać ci brak?
U: CO?! NIE, NARA!`
U: KURWA
N: Czemu tak brzydko mówisz?
U: A bo napisałem Rzym z małej litery i przez ż z kropką.
N: A to cię rozumiem...
N: To dzisiaj będziemy mówić, o…
U: *wpada do sali, patrzy na włączone komputery* To już jest lekcja?
N: …tak.
U: Czyli wolne?
N: …e..?
U: No, wolna lekcja?
N: t-t-ttak
(tak, nasz pan boi się uczniów)
N: Co ty robisz?! Kolega Cię nie zje, nie zsuwaj się z krzesła.
U1: *drżącym głosem* Ale on ma wazelinę…
N: Nie Twoja sprawa, komu lubi wkładać.
N: Co to viagra, oczywiście nie trzeba wam mówić…
U1: A ja nie wiem co to Viagra.
N: *chwila konsternacji* myślałam, że każde dziecko w waszym wieku (14-15l) to wie… Jakby to… Cóż. Viagra to coś, co Cię postawi.
N: Bartek! Co naklejka robi na ścianie?! Odklej ją natychmiast!
U1: … nie da się.
N: Się nie da, się nie da. Ja tego nie przykleiłam!
U1: … ja też nie.
N: *siedzi jakoś dziwnie*
U1: Co się stało.
N: …spódnicę potargałam na lekcji z dziewczynami z3c.
K: CO?! JAK?!
N: E, takie tam głupoty… To ja się jeszcze u was nie zbłaźniłam?
K: Nie…
N: To dopiero druga klasa, poczekacie – zobaczycie.
N: A to dopiero jest WSTĘP do angielskiego! Ja MÓWIŁAM, że PIERWSZA KLASA TO WSTĘP DO WSTĘPU. Dopiero trzecia! To będzie rozwinięcie.
U1: A zakończenie?
N: To już nie moja sprawa.
N: IIIg, naprawdę mnie dołuje. Trzeci raz piszą tę tabelkę – drugi raz W DOMU, a ciągle: Autor przypowieści o Synu Marnotrawnym to MOJŻESZ
U: Przynajmniej nie Jezus jak ostatnio.
N: Marna pociecha, *sprawdzając zeszyty, czyta co ciekawsze perełki* Treny są Mickiewicza, opowiadają o Oli. Bohater Starego Człowieka i Morza to Stary Człowiek i Morze, a Małego Księcia Mały Książe i PANI Róża. O, a kto go napisał? KOCHANOWSKI! *załamana odkłada zeszyty* i oni mają w tym roku pisać egzamin po trzeciej klasie...
N: Mówiłeś, że za minutę dzwonek!!! A on nie dzwoni :(
N: Wy macie lepiej, bo w tym roku na Olimpusie jest tylko jedna prawidłowa odpowiedź w każdym zadaniu, dawniej mogło być kilka, a nawet wszystkie. Choć może to gorzej, pani M. miała ucznia, który zaznaczał wszystko, bo nic nie umiał. Wy wiecie, że był gdzieś w połowie listy?!
N: …bo na przykład, skąd się wzięło określenie „skok w bok”?
U1: Leży w łóżku mąż, żona i kochanka. Mąż kocha się z żoną, a potem skacze w bok i kocha się z kochanką.
N: *wystawia oceny, zatrzymuje się na jednym z nazwisk i wypala* WŁAŚNIE! MIAŁAM SIĘ PRZESPAĆ Z *pada nazwisko*.
(oczywiście chodziło o zastanowienie się, jaką ocenę mu wystawić)
U1: Msza z okazji 60 rocznicy ślubu, wszsycy wstają, ale mąż siedzi. Niech pani spróbuje zgadnąć, co się stało...
N: ZESRAŁ SIĘ?!
U1: Zmarl...
U1 i U2: *rozmawiają o gejach i yaoi*, które ostatnio czytały (są yaoistkami)*
N: *podchodzi, staje i przysłuchuje się – tak jak często wtrąca się w rozmowy uczniów* e…
U1: Taaak?
N: Em… Bo… Ale dlaczego wam się to podoba?
U1 i U2: *tłumaczą*
N2: *przechodzi korytarzem*
U2: Pan też zauważył, że pan W, jest ostatnio taki jakiś smutny?
N: No…
U1: A zna pan jakieś plotki? Bo wśród uczniów krążą głosy, że go chłopak rzucił.
N: No… CHŁOPAK?!
U1 i U2: …
N: … w sumie wygląda jak gej…
(yaoi – miłość i seks pomiędzy mężczyznami)
Na koniec, w imieniu całek klasy 2e (która nas zabije), pragniemy podziękować za wspaniałą, półmetkową dedykację („Kto nie uczy IIe, ten nie wie jak szczerze śmiać się”) a w imieniu całej szkoły, za wspaniały, nauczycielski humor, który pomaga przetrwał 9godzinny dzień nauki. Uczniowie: 2e, 2d, 2f i 3c ^^
gimnazjum | Uczelnia nieznana
N (1,2,3) - nauczyciel
U (1,2,3) – Uczniowie.
K – klasa ogółem
N: Możemy założyć, że ładunkiem jest głowa tomka i laseczka
Gościnnie: Facet od Reklamy szkoły tańca (T)
T: Dzień dobry, jestem xx, reklamuję xx *zaczyna gadać*
Gdy wspomniał, że uczył dodę i tym podobnych, klasa w śmiech.
N: *uderza kością piszczelową w biurko* cisza!
T: P-p-pppani mmma kkkość? Rrrozzzumiem, zę wczorrraj bbbyl tttutttaj gggooość od szkół językkkowych? Tttoi ja zzzzooostawię ulotki, to sssobie rrrrozzdacie.
I tyle gościa widzieliśmy. A kość, rzecz jasna była sztuczna.
N: *zawzięcie elektryzuje włosy* oh, nie działa.
U1: A kiedy pani myła włosy?
N: Ja po prostu nie rozumiem wielu takich rozmawianych rzeczy
N: To kto zrobi to zadanie?
K: …
N: JA ZROBIĘ! Rozruszam was! *pedofejs*
N: Ola, ja wiem ze to ziemia z twoich butów, NIE KOP JEJ!
U1: Pojedźmy na wycieczkę do Czarnobyla!
N: Już wolę do Japonii.
U1: Ale tam jest tylko 6 stopień!
N: …ale może wybuchnąć bardziej.
N: Proszę się mną nie wyręczać!
N: To w ogóle, czy tym bardziej?!
N: Nie potraficie zrozumieć, że matematyka jest NAJ-WAŻ-NIEJ-SZA?!"
N: Byłeś na ostatniej lekcji?
U: Nie.
N: Spisałeś notatki?
U: Nie.
N: Zrobiłeś pracę domową?
U: Nie.
N: Znasz definicje?
U: Nie.
N: Chcesz np.?
U: Nie.
U: Ja tu jednego nie rozumiałam.
N: Oh.. dobra, wpisać ci brak?
U: CO?! NIE, NARA!`
U: KURWA
N: Czemu tak brzydko mówisz?
U: A bo napisałem Rzym z małej litery i przez ż z kropką.
N: A to cię rozumiem...
N: To dzisiaj będziemy mówić, o…
U: *wpada do sali, patrzy na włączone komputery* To już jest lekcja?
N: …tak.
U: Czyli wolne?
N: …e..?
U: No, wolna lekcja?
N: t-t-ttak
(tak, nasz pan boi się uczniów)
N: Co ty robisz?! Kolega Cię nie zje, nie zsuwaj się z krzesła.
U1: *drżącym głosem* Ale on ma wazelinę…
N: Nie Twoja sprawa, komu lubi wkładać.
N: Co to viagra, oczywiście nie trzeba wam mówić…
U1: A ja nie wiem co to Viagra.
N: *chwila konsternacji* myślałam, że każde dziecko w waszym wieku (14-15l) to wie… Jakby to… Cóż. Viagra to coś, co Cię postawi.
N: Bartek! Co naklejka robi na ścianie?! Odklej ją natychmiast!
U1: … nie da się.
N: Się nie da, się nie da. Ja tego nie przykleiłam!
U1: … ja też nie.
N: *siedzi jakoś dziwnie*
U1: Co się stało.
N: …spódnicę potargałam na lekcji z dziewczynami z3c.
K: CO?! JAK?!
N: E, takie tam głupoty… To ja się jeszcze u was nie zbłaźniłam?
K: Nie…
N: To dopiero druga klasa, poczekacie – zobaczycie.
N: A to dopiero jest WSTĘP do angielskiego! Ja MÓWIŁAM, że PIERWSZA KLASA TO WSTĘP DO WSTĘPU. Dopiero trzecia! To będzie rozwinięcie.
U1: A zakończenie?
N: To już nie moja sprawa.
N: IIIg, naprawdę mnie dołuje. Trzeci raz piszą tę tabelkę – drugi raz W DOMU, a ciągle: Autor przypowieści o Synu Marnotrawnym to MOJŻESZ
U: Przynajmniej nie Jezus jak ostatnio.
N: Marna pociecha, *sprawdzając zeszyty, czyta co ciekawsze perełki* Treny są Mickiewicza, opowiadają o Oli. Bohater Starego Człowieka i Morza to Stary Człowiek i Morze, a Małego Księcia Mały Książe i PANI Róża. O, a kto go napisał? KOCHANOWSKI! *załamana odkłada zeszyty* i oni mają w tym roku pisać egzamin po trzeciej klasie...
N: Mówiłeś, że za minutę dzwonek!!! A on nie dzwoni :(
N: Wy macie lepiej, bo w tym roku na Olimpusie jest tylko jedna prawidłowa odpowiedź w każdym zadaniu, dawniej mogło być kilka, a nawet wszystkie. Choć może to gorzej, pani M. miała ucznia, który zaznaczał wszystko, bo nic nie umiał. Wy wiecie, że był gdzieś w połowie listy?!
N: …bo na przykład, skąd się wzięło określenie „skok w bok”?
U1: Leży w łóżku mąż, żona i kochanka. Mąż kocha się z żoną, a potem skacze w bok i kocha się z kochanką.
N: *wystawia oceny, zatrzymuje się na jednym z nazwisk i wypala* WŁAŚNIE! MIAŁAM SIĘ PRZESPAĆ Z *pada nazwisko*.
(oczywiście chodziło o zastanowienie się, jaką ocenę mu wystawić)
U1: Msza z okazji 60 rocznicy ślubu, wszsycy wstają, ale mąż siedzi. Niech pani spróbuje zgadnąć, co się stało...
N: ZESRAŁ SIĘ?!
U1: Zmarl...
U1 i U2: *rozmawiają o gejach i yaoi*, które ostatnio czytały (są yaoistkami)*
N: *podchodzi, staje i przysłuchuje się – tak jak często wtrąca się w rozmowy uczniów* e…
U1: Taaak?
N: Em… Bo… Ale dlaczego wam się to podoba?
U1 i U2: *tłumaczą*
N2: *przechodzi korytarzem*
U2: Pan też zauważył, że pan W, jest ostatnio taki jakiś smutny?
N: No…
U1: A zna pan jakieś plotki? Bo wśród uczniów krążą głosy, że go chłopak rzucił.
N: No… CHŁOPAK?!
U1 i U2: …
N: … w sumie wygląda jak gej…
(yaoi – miłość i seks pomiędzy mężczyznami)
Na koniec, w imieniu całek klasy 2e (która nas zabije), pragniemy podziękować za wspaniałą, półmetkową dedykację („Kto nie uczy IIe, ten nie wie jak szczerze śmiać się”) a w imieniu całej szkoły, za wspaniały, nauczycielski humor, który pomaga przetrwał 9godzinny dzień nauki. Uczniowie: 2e, 2d, 2f i 3c ^^
gimnazjum | Uczelnia nieznana
N- nauczyciel
U (1, 2, 3) - uczniowie
N: Wiecie, III g mnie czasami dobija. Wiecie, kto według nich napisał przypowieść o synu marnotrawnym? Nie, nie wiecie. JEZUS.
N: Nie mów "NIE UMIEM" mów: "NIE ROZUMIEM"!
N: Och, takie nieproste te trójkąty rysujecie...
N: *wypisuje uwagę* Wpycha koleżance... *chwila ciszy*... ławkę.
U1: *wycisnęła cały klej na ławkę, rozsmarowała po niej, po krześle i koledze*
U2: PROSZĘ PANA, BO WIDZI PAN CO ONA ZROBIŁA?
N: *patrzy przez 5 sekund* Wychodzimy z klasy... wychodzimy...
N: Mam prośbę - wyciągajcie kartki w moją stronę, będzie SZYBCIEJ i EFEKTYWNIEJ
N: Twoje komentarze są takie trochę... dziwne.
N: *sprawdza zeszyt ucznia* ...układ współrzędnych? Kiedy my go mieliśmy?
U1: *cicho* 8 lekcji temu...
N: Twoja ostatnia zapisana lekcja, to lekcja sprzed 8 dni?!
N: To w ogóle, czy tym bardziej?
N: Ustańcie... te... ROZMOWY.
N: A teraz: na kolorowo albo w ramce...
N: PLUSIK!
N: Jesteś całkowicie... beznadziejny
N: A co, jakby obrócić ten trójkąt? Podoba wam się?
N: Był czas? BYŁ! Nie było chęci!
N: Ty chyba nie wiesz co oznacza słowo wiesz.
N: Jak ktoś chce, to może się pobawić z trójkątami równoramiennymi. Też są fajne.
N: *patrzy coś w telefonie i uśmiecha się* Ostatni dzień rozmów. Muszę się doładować.
N: *telefon dzwoni w jej torbie* ...ups
U1: Niech pani udaje, że to nie pani.
N: Co to znaczy: nie było mnie?! Jakbyś nie był w pierwszej klasie na nauce pisania literki "a" to byś się jej nie nauczył? DO KOŃCA ŻYCIA NIE UMIAŁBYŚ JEJ PISAĆ?
N: Będę uziemieniem.
U1: Mogę?
N: Nie.
N: Bartek, czemu jesz?
U1: Nje 'em. Pszeszufam.
N: Chodzicie, wychodzicie, wchodzicie, tarzacie się, skaczecie, biegacie, gadacie, rzucacie NO NORMALNIE JAK NIENORMALNI.
N: *wchodzi*
U1: *akurat kończył pisać "zakład psychiatryczny na tablicy, potrzebny mu do odegrania monodramu*
N: Ooo... Jak pasuje *patrzy na tablice*
N: Mogłabyś chociaż udawać, że Cię to smuci:
U1: *radość w głosie, praktycznie zaraz się poryczy ze śmiechu i radości* ALE MNIE TO NIE SMUCI.
N: Jak są takie duże rysunki, to stają się niewidoczne...
N: Mieliście chyba tylko nic, nic wam nie zadałam, mieliście nic. Kto zgłasza np?
N: Się nie da, to się nie da. Ja to przykleiłam.
N: A ile ten pan Piotrek ma lat?
U1: No, z 33.
N: A to za młody...
U2: A tam!
N: A żonaty?
U1: No tak...
N: A to nie idę!
U3: Jak fizjoterapeuta może być żonaty?!
U1: A moja mama ma 39 lat!
N: A to młoda.
U1: A chciałaby pani moją mamę?
N: No i byłam na tej ulicy... i stała się rzecz straszna! WYPADŁ MI Z RĘKI PAPIEROS. Ale go podniosłam. No i nadal paliłam. Jaki wstyd! Na ulicy!
N: Mówiłam wam już o tym, czemu nie lubię sprzątać?
U1: Nie.
U2: Tak.
N: ...Nieważne, słuchajcie...
N: Dwie najważniejsze rzecza to są... rzeczy...? Rzecza...
U1: Rzecza?
N: Rzecza. Nie pyskuj. ]
N: A te ładuneczki się styka, a potem rozsuwa!
U1: Ten ładunek wygląda jak japończyk.
N: A wy będziecie mieli inny temacik! O szkole waszych dziadków.
U1: *cicho* Chyba ją pojebało.
U2: *cicho* Co? Gwiazdki są przecież chujowe!
U1: Ja i moja ZNAJOMA chciałybyśmy napisać test.
N: Znajoma?
U2: Tak, jestem jej ZNAJOMĄ.
N: ...okej...
Matematyka, dr x do potęgi n-tej | Uczelnia nieznana
Dr : Ostatnim razem przy odpowiedzi była kobieta to tym razem czas na jakiegoś pana...przegląda listę i czyta : Pan M.
Student wstaje z skwaszoną miną podchodzi do biurka daje zeszyt i czeka. Dr zadaje pierwsze pytanie... Student: niestety nie wiem panie doktorze. Dr zadaje drugie pytanie, odpowiedź studenta taka sama. Dr wpisuje 2, student siada w swojej pierwszej ławce. Ćwiczenia trwają dalej. Dr zapisuje wzory na tablicy i mówi: Oczywiście to wszystko to przypomnienie z 5 klasy podstawówki....cisza w sali... po minucie oddzywa się wcześniej pytany student i mówi z wielką radością i uśmiechem: noo taak!! było to! Dr odwraca się i mówi: No tak, za niedługo z tego będzie Pan dostawał dwóje:D
Coś z gramatyką i ortografią, Dr K. | Uczelnia nieznana
- Kiedyś, moi państwo, prowadziłam szkolenia dla marketingowców. Robiliśmy jakieś projekty, nie pamiętam już czego. W każdym razie były tam słupki. I taki jeden marketingowiec wysyła do mnie wiadomość. W tej wiadomości napisał "krudki słópek" - zapisuje wyrażenie na tablicy, po czym odwraca się i z pokrętnym uśmiechem mówi:
- Wszystko, co szło spierdolić, spierdolił...
‹ pierwsza < 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170 171 172 173 174 175 176 177 178 179 180 181 182 183 184 185 186 187 188 189 190 191 192 193 194 195 196 197 198 199 200 201 202 203 204 205 206 207 208 209 210 211 212 213 214 215 216 217 218 219 220 221 222 223 224 225 226 227 228 229 230 231 232 233 234 235 236 237 238 239 240 241 242 243 244 245 246 247 248 249 250 251 252 > ostatnia ›
