Zaloguj się lub załóż konto
rodzynki – główna

gimnazjum | Uczelnia nieznana

Wrzucone 20 marca 2012 o 17:16 przez ~n | Skomentuj (0)
dobree ↑ | Punkty: 128
Parę epizodów z lekcji z Sosnowieckiego Gimnazjum nr 16, pod nazwą "Nasz boska szkoło", część druga:
N (1,2,3) - nauczyciel
U (1,2,3) – Uczn
iowie.
K – klasa ogółem

N: Możemy założyć, że ładunkiem jest głowa tomka i laseczka

Gościnnie: Facet od Reklamy szkoły tańca (T)
T: Dzień dobry, jestem xx, reklamuję xx *zaczyna gadać*
Gdy wspomniał, że uczył dodę i tym podobnych, klasa w śmiech.
N: *uderza kością piszczelową w biurko* cisza!
T: P-p-pppani mmma kkkość? Rrrozzzumiem, zę wczorrraj bbbyl tttutttaj gggooość od szkół językkkowych? Tttoi ja zzzzooostawię ulotki, to sssobie rrrrozzdacie.
I tyle gościa widzieliśmy. A kość, rzecz jasna była sztuczna.

N: *zawzięcie elektryzuje włosy* oh, nie działa.
U1: A kiedy pani myła włosy?

N: Ja po prostu nie rozumiem wielu takich rozmawianych rzeczy

N: To kto zrobi to zadanie?
K: …
N: JA ZROBIĘ! Rozruszam was! *pedofejs*

N: Ola, ja wiem ze to ziemia z twoich butów, NIE KOP JEJ!

U1: Pojedźmy na wycieczkę do Czarnobyla!
N: Już wolę do Japonii.
U1: Ale tam jest tylko 6 stopień!
N: …ale może wybuchnąć bardziej.

N: Proszę się mną nie wyręczać!

N: To w ogóle, czy tym bardziej?!

N: Nie potraficie zrozumieć, że matematyka jest NAJ-WAŻ-NIEJ-SZA?!"

N: Byłeś na ostatniej lekcji?
U: Nie.
N: Spisałeś notatki?
U: Nie.
N: Zrobiłeś pracę domową?
U: Nie.
N: Znasz definicje?
U: Nie.
N: Chcesz np.?
U: Nie.

U: Ja tu jednego nie rozumiałam.
N: Oh.. dobra, wpisać ci brak?
U: CO?! NIE, NARA!`

U: KURWA
N: Czemu tak brzydko mówisz?
U: A bo napisałem Rzym z małej litery i przez ż z kropką.
N: A to cię rozumiem...

N: To dzisiaj będziemy mówić, o…
U: *wpada do sali, patrzy na włączone komputery* To już jest lekcja?
N: …tak.
U: Czyli wolne?
N: …e..?
U: No, wolna lekcja?
N: t-t-ttak
(tak, nasz pan boi się uczniów)

N: Co ty robisz?! Kolega Cię nie zje, nie zsuwaj się z krzesła.
U1: *drżącym głosem* Ale on ma wazelinę…
N: Nie Twoja sprawa, komu lubi wkładać.

N: Co to viagra, oczywiście nie trzeba wam mówić…
U1: A ja nie wiem co to Viagra.
N: *chwila konsternacji* myślałam, że każde dziecko w waszym wieku (14-15l) to wie… Jakby to… Cóż. Viagra to coś, co Cię postawi.

N: Bartek! Co naklejka robi na ścianie?! Odklej ją natychmiast!
U1: … nie da się.
N: Się nie da, się nie da. Ja tego nie przykleiłam!
U1: … ja też nie.

N: *siedzi jakoś dziwnie*
U1: Co się stało.
N: …spódnicę potargałam na lekcji z dziewczynami z3c.
K: CO?! JAK?!
N: E, takie tam głupoty… To ja się jeszcze u was nie zbłaźniłam?
K: Nie…
N: To dopiero druga klasa, poczekacie – zobaczycie.

N: A to dopiero jest WSTĘP do angielskiego! Ja MÓWIŁAM, że PIERWSZA KLASA TO WSTĘP DO WSTĘPU. Dopiero trzecia! To będzie rozwinięcie.
U1: A zakończenie?
N: To już nie moja sprawa.

N: IIIg, naprawdę mnie dołuje. Trzeci raz piszą tę tabelkę – drugi raz W DOMU, a ciągle: Autor przypowieści o Synu Marnotrawnym to MOJŻESZ
U: Przynajmniej nie Jezus jak ostatnio.
N: Marna pociecha, *sprawdzając zeszyty, czyta co ciekawsze perełki* Treny są Mickiewicza, opowiadają o Oli. Bohater Starego Człowieka i Morza to Stary Człowiek i Morze, a Małego Księcia Mały Książe i PANI Róża. O, a kto go napisał? KOCHANOWSKI! *załamana odkłada zeszyty* i oni mają w tym roku pisać egzamin po trzeciej klasie...

N: Mówiłeś, że za minutę dzwonek!!! A on nie dzwoni :(

N: Wy macie lepiej, bo w tym roku na Olimpusie jest tylko jedna prawidłowa odpowiedź w każdym zadaniu, dawniej mogło być kilka, a nawet wszystkie. Choć może to gorzej, pani M. miała ucznia, który zaznaczał wszystko, bo nic nie umiał. Wy wiecie, że był gdzieś w połowie listy?!

N: …bo na przykład, skąd się wzięło określenie „skok w bok”?
U1: Leży w łóżku mąż, żona i kochanka. Mąż kocha się z żoną, a potem skacze w bok i kocha się z kochanką.

N: *wystawia oceny, zatrzymuje się na jednym z nazwisk i wypala* WŁAŚNIE! MIAŁAM SIĘ PRZESPAĆ Z *pada nazwisko*.
(oczywiście chodziło o zastanowienie się, jaką ocenę mu wystawić)

U1: Msza z okazji 60 rocznicy ślubu, wszsycy wstają, ale mąż siedzi. Niech pani spróbuje zgadnąć, co się stało...
N: ZESRAŁ SIĘ?!
U1: Zmarl...

U1 i U2: *rozmawiają o gejach i yaoi*, które ostatnio czytały (są yaoistkami)*
N: *podchodzi, staje i przysłuchuje się – tak jak często wtrąca się w rozmowy uczniów* e…
U1: Taaak?
N: Em… Bo… Ale dlaczego wam się to podoba?
U1 i U2: *tłumaczą*
N2: *przechodzi korytarzem*
U2: Pan też zauważył, że pan W, jest ostatnio taki jakiś smutny?
N: No…
U1: A zna pan jakieś plotki? Bo wśród uczniów krążą głosy, że go chłopak rzucił.
N: No… CHŁOPAK?!
U1 i U2: …
N: … w sumie wygląda jak gej…
(yaoi – miłość i seks pomiędzy mężczyznami)

Na koniec, w imieniu całek klasy 2e (która nas zabije), pragniemy podziękować za wspaniałą, półmetkową dedykację („Kto nie uczy IIe, ten nie wie jak szczerze śmiać się”) a w imieniu całej szkoły, za wspaniały, nauczycielski humor, który pomaga przetrwał 9godzinny dzień nauki. Uczniowie: 2e, 2d, 2f i 3c ^^
Pobierz ten tekst w formie obrazka

gimnazjum | Uczelnia nieznana

Wrzucone 20 marca 2012 o 15:43 przez ~n | Skomentuj (0)
dobree ↑ | Punkty: 156
Parę epizodów z lekcji z Sosnowieckiego Gimnazjum nr 16:


N- nauczyciel
U (1, 2, 3) - uczniowie

N: Wiecie, III g mnie czasami dobija. Wiec
ie, kto według nich napisał przypowieść o synu marnotrawnym? Nie, nie wiecie. JEZUS.

N: Nie mów "NIE UMIEM" mów: "NIE ROZUMIEM"!

N: Och, takie nieproste te trójkąty rysujecie...

N: *wypisuje uwagę* Wpycha koleżance... *chwila ciszy*... ławkę.

U1: *wycisnęła cały klej na ławkę, rozsmarowała po niej, po krześle i koledze*
U2: PROSZĘ PANA, BO WIDZI PAN CO ONA ZROBIŁA?
N: *patrzy przez 5 sekund* Wychodzimy z klasy... wychodzimy...

N: Mam prośbę - wyciągajcie kartki w moją stronę, będzie SZYBCIEJ i EFEKTYWNIEJ

N: Twoje komentarze są takie trochę... dziwne.

N: *sprawdza zeszyt ucznia* ...układ współrzędnych? Kiedy my go mieliśmy?
U1: *cicho* 8 lekcji temu...
N: Twoja ostatnia zapisana lekcja, to lekcja sprzed 8 dni?!

N: To w ogóle, czy tym bardziej?

N: Ustańcie... te... ROZMOWY.

N: A teraz: na kolorowo albo w ramce...

N: PLUSIK!

N: Jesteś całkowicie... beznadziejny

N: A co, jakby obrócić ten trójkąt? Podoba wam się?

N: Był czas? BYŁ! Nie było chęci!

N: Ty chyba nie wiesz co oznacza słowo wiesz.

N: Jak ktoś chce, to może się pobawić z trójkątami równoramiennymi. Też są fajne.

N: *patrzy coś w telefonie i uśmiecha się* Ostatni dzień rozmów. Muszę się doładować.

N: *telefon dzwoni w jej torbie* ...ups
U1: Niech pani udaje, że to nie pani.

N: Co to znaczy: nie było mnie?! Jakbyś nie był w pierwszej klasie na nauce pisania literki "a" to byś się jej nie nauczył? DO KOŃCA ŻYCIA NIE UMIAŁBYŚ JEJ PISAĆ?

N: Będę uziemieniem.

U1: Mogę?
N: Nie.

N: Bartek, czemu jesz?
U1: Nje 'em. Pszeszufam.

N: Chodzicie, wychodzicie, wchodzicie, tarzacie się, skaczecie, biegacie, gadacie, rzucacie NO NORMALNIE JAK NIENORMALNI.

N: *wchodzi*
U1: *akurat kończył pisać "zakład psychiatryczny na tablicy, potrzebny mu do odegrania monodramu*
N: Ooo... Jak pasuje *patrzy na tablice*

N: Mogłabyś chociaż udawać, że Cię to smuci:
U1: *radość w głosie, praktycznie zaraz się poryczy ze śmiechu i radości* ALE MNIE TO NIE SMUCI.

N: Jak są takie duże rysunki, to stają się niewidoczne...

N: Mieliście chyba tylko nic, nic wam nie zadałam, mieliście nic. Kto zgłasza np?

N: Się nie da, to się nie da. Ja to przykleiłam.

N: A ile ten pan Piotrek ma lat?
U1: No, z 33.
N: A to za młody...
U2: A tam!
N: A żonaty?
U1: No tak...
N: A to nie idę!
U3: Jak fizjoterapeuta może być żonaty?!

U1: A moja mama ma 39 lat!
N: A to młoda.
U1: A chciałaby pani moją mamę?

N: No i byłam na tej ulicy... i stała się rzecz straszna! WYPADŁ MI Z RĘKI PAPIEROS. Ale go podniosłam. No i nadal paliłam. Jaki wstyd! Na ulicy!

N: Mówiłam wam już o tym, czemu nie lubię sprzątać?
U1: Nie.
U2: Tak.
N: ...Nieważne, słuchajcie...

N: Dwie najważniejsze rzecza to są... rzeczy...? Rzecza...
U1: Rzecza?
N: Rzecza. Nie pyskuj. ]

N: A te ładuneczki się styka, a potem rozsuwa!
U1: Ten ładunek wygląda jak japończyk.

N: A wy będziecie mieli inny temacik! O szkole waszych dziadków.
U1: *cicho* Chyba ją pojebało.
U2: *cicho* Co? Gwiazdki są przecież chujowe!

U1: Ja i moja ZNAJOMA chciałybyśmy napisać test.
N: Znajoma?
U2: Tak, jestem jej ZNAJOMĄ.
N: ...okej...
Pobierz ten tekst w formie obrazka

Matematyka, dr x do potęgi n-tej | Uczelnia nieznana

Wrzucone 20 marca 2012 o 15:24 przez ~student21 | Skomentuj (0)
dobree ↑ | Punkty: 129
Ćwiczenia z matematyki! Oczywiście kolokwium jak co lekcje, potem dr pyta dwoje studentów.
Dr : Ostatnim razem przy odpowiedzi była kobieta
to tym razem czas na jakiegoś pana...przegląda listę i czyta : Pan M.
Student wstaje z skwaszoną miną podchodzi do biurka daje zeszyt i czeka. Dr zadaje pierwsze pytanie... Student: niestety nie wiem panie doktorze. Dr zadaje drugie pytanie, odpowiedź studenta taka sama. Dr wpisuje 2, student siada w swojej pierwszej ławce. Ćwiczenia trwają dalej. Dr zapisuje wzory na tablicy i mówi: Oczywiście to wszystko to przypomnienie z 5 klasy podstawówki....cisza w sali... po minucie oddzywa się wcześniej pytany student i mówi z wielką radością i uśmiechem: noo taak!! było to! Dr odwraca się i mówi: No tak, za niedługo z tego będzie Pan dostawał dwóje:D
Pobierz ten tekst w formie obrazka

Coś z gramatyką i ortografią, Dr K. | Uczelnia nieznana

Wrzucone 15 marca 2012 o 21:35 przez ~Perła | Skomentuj (0)
dobree ↑ | Punkty: 315
Pani doktor opowiada o ortografii i najczęstszych popełnianych błędach. W pewnym momencie zaśmiała się, gdyż, jak wyjaśniła, coś jej się przypomniało. Po prośbach opowiedziała nam krótka historyjkę.
- Kiedyś, moi państwo, prowadziłam szkolenia dla marketingowców. Robiliśmy jakieś projekty, nie pamiętam już czego. W każdym razie były tam słupki. I taki jeden marketingowiec wysyła do mnie wiadomość. W tej wiadomości napisał "krudki słópek" - zapisuje wyrażenie na tablicy, po czym odwraca się i z pokrętnym uśmiechem mówi:
- Wszystko, co szło spierdolić, spierdolił...
Pobierz ten tekst w formie obrazka

kamień naturalny, prof. R. | Uczelnia nieznana

Wrzucone 16 marca 2012 o 8:50 przez ~grinch. | Skomentuj (0)
dobree ↑ | Punkty: 292
Prof: Po zakończonym egzaminie państwo przynosicie indeksy i od razu wpiszemy oceny.
My: Ale panie profesorze, my nie mamy indeksów, wszystk
o internetowo.
Prof (w szoku): Nie macie indeksów?! No dobrze, więc ja muszę zapisać... (mruczy pod nosem) Nie przynosić długopisu...
Pobierz ten tekst w formie obrazka

matma, p.O | Uczelnia nieznana

Wrzucone 15 marca 2012 o 17:38 przez ~jaro | Skomentuj (0)
dobree ↑ | Punkty: 388
Matma w liceum. Nauczycielka słynna z szczerych i dość niekonwencjonalnych czasami tekstów. Przekształcamy wielomiany.
- Jeden przykład wam
zrobiłam. Teraz róbcie sami, w końcu macie się tego nauczyć.
Wszyscy pochylili się nad zeszytami. Za chwilę odzywa się kolega:
- Mogłaby Pani ten drugi przykład też rozwiązać, bo jakoś nie idzie...
- Tak! Mogłabym! Mareczku, ja wam mogę rozwiązać wszystkie te przykłady, ale mnie się to kojarzy z taką sytuacją: to tak jakbym miała wziąć do ust wasze jedzenie, pożuć trochę i wypluć, żebyście mogli to zjeść! Przecież to obrzydliwe już jak się słucha, a jak obrzydliwie musi wygląda!!!
Śmiech i konsternacja... wszyscy znów pochylili się nad zeszytami. Po 5 minutach nieudanych prób druga osoba:
- A czy mogłaby Pani chociaż włożyć ten przykład do paszczy...?
Pobierz ten tekst w formie obrazka