Zaloguj się lub załóż konto
rodzynki – główna

Egzamin, P.Storczycki | Uczelnia nieznana

Wrzucone 23 stycznia 2011 o 15:20 przez ~Kacia i Kamillo | Skomentuj (0)
dobree ↑ | Punkty: 24
Z opowiadan kuzyna:

Siedziałem razem z kolegami i czekalismy na wezwanie na egzamin.
Dla zabicia czasu zaczęliśmy rzucać indeksami.Po chwil
i jeden z naszych indeksów wleciał do sali przez szparę pod drzwiami.Za jakis czas indeks wrócił.Mój kolega patrzy a tam, ocena z egzaminu 4.0.Za chwile reszta zaczela też wrzucać.Najpierw 3.5,drugi 3.0.Ja niewrzuciłem ,bo nie chciałem miec 2.5.Ale w końcu wrzuciłem.Indeks nie wracał.Po ok.2 min profesor stanął w drzwiach i mówi do mnie:
-Kamil,piątka za odwagę!
Pobierz ten tekst w formie obrazka

Matematyka, Mgr. G | Uczelnia nieznana

Wrzucone 23 stycznia 2011 o 1:11 przez ~wakacyjny | Skomentuj (0)
dobree ↑ | Punkty: 38
Rzecz dzieje się w listopadzie. Kilka osób ma poprawiać kartkówkę z algebry więc pani mgr usadziła ich w jednym rzędzie dała zadania do rozwiązania a nam(czyli reszcie klasy, która nie poprawiała) zadała jakieś zadania z podręcznika, a sama zajęła się czymś innym. Koleżanka, która nie umiała kompletnie nic z tego działu napisała zadania na kartce i podając nam poprosiła mnie i kolegę o rozwiązanie kilku zadań, a my bardzo chętnie jej pomogliśmy,rozwiązując zadania na przemian.Ja pisałem piórem, kolega czarnym długopisem a później czerwonym cienkopisem, a owa koleżanka niebieskim długopisem. My rozwiązywaliśmy jej zadania ona przepisywała rozwiązania na nową kartkę i było git. Gdy skończyła podała tę kartkę na której były nasze rozwiązania zapisane różnymi charakterami pisma i różnymi kolorami koleżance która też nic nie umiała, a że do końca zostało mało czasu to wzięła tę kartkę i podpisała ją swoim nazwiskiem. Do dziś zachodzimy z kumplem w głowę jak przekonała panią mgr, że to ona napisała tę kartkówkę
Pobierz ten tekst w formie obrazka

WF, Dr.XX | Uczelnia nieznana

Wrzucone 23 stycznia 2011 o 0:40 przez ~wakacyjny | Skomentuj (0)
dobree ↑ | Punkty: 23
(S)Kumpel mojego taty przychodzi na egzamin do Dr. XX. Gość nie umie kompletnie nic więc (D)r. zadaje pytanie:
D.-Ile jest żarówek w tym pok
oju?
S.-7
D.-A nie bo 9. I wyciąga z marynarki dwie żarówki. Chłop zdziwiony wychodzi. Przychodzi potem na poprawkę i znowu nie umie nic więc Dr. to samo pytanie co ostatnio
D.-Ile jest żarówek w tym pokoju?
S.-(Bez zastanowienia ani liczenia) 8
Dr. lekko zdziwiony mówi:
D.-Ale jak skoro tu wisi tylko 7
A na to Student wyciąga z marynarki jedną żarówkę i mówi:
S.-a nie, nie panie doktorze bo 7
Kolo dostał zaliczenie na 3
Pobierz ten tekst w formie obrazka

j. polski, p.W. | Uczelnia nieznana

Wrzucone 22 stycznia 2011 o 23:33 przez ~xoxoxo | Skomentuj (0)
dobree ↑ | Punkty: 20
Prowadzimy rozmowy na temat jakże ciekawego średniowiecza. Mniejszość klasową, jaką zazwyczaj z klasach humanistycznych stanowią mężczyźni, oczywiście żywo o czymś rozmawiają. Pani profesor(P) wytracona z równowagi zwraca się do chłopców siedzących w ostatniej ławce(U).
P: Panowie! Cały czas mi tam z tyłu gadacie! (...) Jak nie przestaniecie to, powiem brzydko wyrzucę was na zbity...
U: Bardzo mi przykro pani profesor, ale nie dokończę tego.
P: Dlaczego? Jest przecież taki związek frazeologiczny "Wyrzucić kogoś na zbity.."
U: Ryj?
P: Mówi się "pysk" ale ta wersja też mi się podoba!
Pobierz ten tekst w formie obrazka