Zaloguj się lub załóż konto
rodzynki – główna

matematyka, liceum | Uczelnia nieznana

Wrzucone 14 października 2013 o 23:34 przez ruda91 | Skomentuj (0)
dobree ↑ | Punkty: 154
Lekcje mieliśmy z panią prof.-postrachem szkoły, która miała przyjemność uczyć rodziców poniektórych z nas. kobieta utrzymywała cisze cala godzinę, a i potrafiła doprowadzić do płaczu pod tablica. Teksty miała przeróżne, np.:
-Ty nie możesz liczyć w rozumie Z POWODÓW OCZYWISTYCH!!!
-Nie kłam, bo nie lubię (gdy ktoś źle odpowiedział na zadane pytanie)
-Ja mogę podstawić 0 do tej formy zdaniowej, ale to jest nielogiczne. Chyba, że ktoś się tak nazywa, albo nim jest...
-Twoja głupota aż szybuje
-tu gdzieś w klasie jest taka niewidzialna magiczna linia, jak uczeń ja przekracza to mozg mu się wyłącza
-I to zadanie się jakoś rozwiąże, tylko muszę sobie przypomnieć jak...
-Gdyby głupota umiała latać, to byście już tu wokół komina na orbitę wchodzili
-któryś źle rozwiązał zadanie, chce się dowiedzieć, dlaczego. pyta 'z powodu?', pan prof.na to 'z powodów oczywistych'
-jak ktoś nie umie w głowie to musi ręka
-3:3=0?! Człowieku, my cię będziemy za pieniądze pokazywać!
-Dostałeś już lanie?
-Biją cię w domu?
-Jak cię ręka rozboli, to ci może rozum wróci.
-Kogo typujesz, żeby zmienił szkołę? To pomożemy
-Panienka, ty się chyba zapomniałaś ubrać.
-Odpowiedź na to, że uczeń ma 'szczęśliwy numerek': 'No to co z tego? Załóżmy, że dzisiaj jest wczoraj i cię pytam za wczoraj'
Wiele innych również. Chociaż zawsze na semestr było zagrożonych 10-13 osób, to ja wspominam najlepiej:)
Pobierz ten tekst w formie obrazka